wtorek, 18 lipca 2017

Nie tylko Remigiusz Mróz czyli kryminalne opowieści po polsku

Dwa lata temu niejaki Remigiusz Mróz szturmem zdobył rynek wydawniczy. Powieści, które tworzy cieszą się ogromną popularnością, a  szerokie spektrum jego zainteresowań budzi podziw. Jednak nie o Mrozie jest ten post.
Osoby lubiące polskie kryminały powinny poświęcić swoją uwagę również Markowi Krajewskiemu. 

Urodzony 1966 roku we Wrocławiu, doktor nauk filologicznych, od prawie dwudziestu lat buduje swoją markę. 
Stworzył dwóch wyjątkowych bohaterów, którzy, gdyby żyli w dzisiejszych czasach z powodzeniem mogliby znaleźć wspólny język z głównym bohaterem filmu "Pitbull" - Despero. Bezkompromisowi, nie przebierający w środkach, by rozwiązać sprawę oraz lubujący się w dobrych trunkach i kobietach. Popielski i Mock, bo o nich mowa, to uzależniający, pełni mrocznych tajemnic, pasjonaci roboty policyjnej. Ich życie prawie w całości podporządkowane pracy nie przysparza im przyjaciół. Półświatek Lwowa i Wrocławia drży przed tymi nazwiskami, z niecierpliwością oczekując końca ich kariery lub życia.
Co ciekawe powieści Krajewskiego nie są stricte kryminałami. Często są mieszaniną horroru i czarnego kryminału, co tylko dodaje im mrocznej aury. Równie ważnym aspektem każdej opowieści jest osadzenie jej w konkretnym czasie i przestrzeni. Akcja najczęściej dzieje się w przedwojennych Wrocławiu i Lwowie, w bardzo dokładnie zarysowanych realiach topograficznych. Czytelnik wraz z bohaterami przemierza miasto w poszukiwaniu rozwiązania zagadki, często zaglądając w najniebezpieczniejsze zaułki, gdzie prawo stanowią alfonsi i złodzieje, a policja nie ma czego szukać. 
Czy będziecie na tyle odważni, aby dać się porwać w podróż pełną mroku, szaleństwa i okrucieństwa? 
Czy jesteście gotowi zobaczyć zło w najczystszej postaci? 
Decyzja należy tylko i wyłącznie do Was...

Cykl o Eberhardzie Mocku
 




Cykl o Edwardzie Popielskim




















Magdalena Mrugała

czwartek, 13 lipca 2017

O tym, jak syn gryfonów został ślizgonem i co z tego wynikło...

26 czerwca minęło 20 lat od wydania pierwszej części przygód Harry'ego Potter'a. Przez prawie dwie dekady seria cieszyła się niesłabnącą popularnością. Wydawać by się mogło, że przez ten czas powiedziano i napisano o Harrym chyba już wszystko. Chyba, bo o ile zakończenie tej opowieści jest doskonale znane, nikt nie pokusił się o drążenie tematu, co by było gdyby...?
Do czasu. 
W 2016 roku na deskach Palace Theatre w Londynie wystawiono sztukę Harry Potter i przeklęte dziecko. Niedługo potem do księgarń trafiło pierwsze wydanie scenariusza. Gratka dla potteromaniaków ale nie tylko. Czy sztuka jest warta polecenia? Zdecydowanie tak. Tekst czyta się szybko, nie brakuje w nim humoru, a poruszone problemy wychowawcze sprawiają, że po tą pozycję mogą sięgnąć dorośli. Autor sztuki pozostał wierny wartościom prezentowanym przez J.K. Rowling, aczkolwiek wybielił nieco charakter jednego z bohaterów. Akcja jest wartka, niekiedy zaskakująca i z całą pewnością nie można się przy niej nudzić.




Magdalena Mrugała