piątek, 18 marca 2016

Ałbena Grabowska mnie oszukała!


          
  Skończyłam czytać „Coraz mniej olśnień” i od razu rzuciłam się z powrotem do kartkowania książki. Mało. Zaczęłam ponownie czytać fragmenty by potwierdzić, by zaprzeczyć… Jak mogłam tak się dać nabrać?! Kiedy to się stało, że przyjęłam, że „ona” to „ona”, a „ta”, to „ta”, a nie „tamta”? A przecież ani razu autorka nie użyła „jej” imienia, nie użyła i „jego” imienia, nie podała czasu, miejsca… A ja dałam się nabrać, zatańczyłam jak mi zagrała, poszłam jak pies za swoim panem, prosto jak po sznurku. Zrobiłam wszystko tak, jak sobie to zaplanowała.
            Wiem, o niczym nie opowiedziałam. Ani o bohaterach, ani o poruszonych problemach, nie opowiedziałam o ani jednym wydarzeniu! To ważne w każdej książce, ale w tej ważniejszym wydaje się być zupełnie co innego. Ja np. zdałam sobie sprawę, jak łatwo nami manipulować, jak przedstawiać sytuacje, osoby, opowiadać historie abyśmy myśleli tak, jak chce opowiadający.

            Na żadnej z książek tej autorki się nie zawiodłam, ani pod względem fabuły, jak i świetnego języka. W każdej wszystko jest na najwyższym poziomie.
            Saga o rodzinie Winnych, gdzie fikcja przeplata się z historią, gdzie postacie zmyślone przyjaźnią się z autentycznymi, co sprawia, że w prosty sposób poznajemy historię i kulturę naszego kraju.
            „Lot nisko nad ziemią” w pewien sposób podobny do „Coraz mniej olśnień”. Równie zaskakujący i oszukujący czytelnika.
A.S.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz