wtorek, 27 stycznia 2015

List z powstania, Anna Klejzerowicz (recenzja naszej stałej Czytelniczki, pani Barbary Słupek)

„List z powstania” to książka obyczajowo – sensacyjna z XX-wieczną historią Polski w tle. Nie jest to książka przy której można odpocząć i zrelaksować się czy też odprężyć. To książka która skłania czytelnika do refleksji.
Po tytule książki Anny Klejzerowicz sądziłam, że jej fabuła będzie się rozgrywać w czasie II wojny światowej, kiedy Warszawę ogarnął zryw powstańczy.
I tu głęboko się rozczarowałam, bo tak naprawdę w tym okresie ma miejsce tylko prolog powieści. Cała akcja rozgrywa się na przestrzeni kilkudziesięciu lat od wojny po czasy współczesne.
Postacie – matka i córka, dwie kobiety wywodzące się z rodziny, która wskutek działań wojennych bardzo ucierpiała, a właściwie rozpadła się w pył.
Przed wojną, na pięknym Żoliborzu w willi zamieszkiwali  doktorostwo Bańkowscy. Ojciec  rodziny – szanowany chirurg, matka wzorowa żona. Mieli dwie córki- starszą Hannę i młodszą Julię. Okrutna wojna zburzyła ich rodzinne szczęście , podobnie jak i wielu setek polskich rodzin.
Julia – młodsza córka, tuż przed  wybuchem powstania zostaje wywieziona na wieś. Po wyzwoleniu ktoś z rodziców miał się po nią zgłosić. Niestety wojna się skończyła, a mała dziewczynka została odwieziona do sierocińca. Po pewnym czasie trafia pod opiekuńcze skrzydła ciotki.
Jak się dowiedziała później jej rodzice zginęli, a po siostrze, uczestniczce powstania ślad zaginął.
Wieloletnie poszukiwania położyły się cieniem na życiu Julii i jej córki Marianny. Uparte dążenie do odkrycia prawdy sprowadziło na obie kobiety nie tylko cierpienie, ale stało się również złym i okrutnym fatum.
Powieść budzi ogromne emocje, odkrywa prawdę o bolesnych kartach historii. Książka jest zagadkowa, tajemnicza ale ma bardzo wyrazisty klimat.
Myślę, że może znaleźć uznanie w oczach miłośników sensacji jak również wśród tych co lubią lektury z wątkiem kryminalno- historycznym.
Barbara Słupek



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz